Przed oczami mamy każdy kilometr tej niezwykłej trasy. Zmęczenie, ból, chwile zwątpienia, ale też ogromną determinację i serce, które chłopaki wkładali w każdy obrót pedałami. 

Wyruszyli z Częstochowy do Gdańska, a potem pojechali jeszcze dalej – aż do Sopotu. 


Nie tylko dla własnej satysfakcji.
Ale takze dla dziecięcych marzeń. Dla tych, którzy potrzebują wsparcia, nadziei i wiary, że dobro naprawdę istnieje. 

Dziś, gdy emocje powoli opadają, jeszcze mocniej dociera do nas, jak wielkiego dokonali wyczynu. Ale równie mocno czujemy wdzięczność. 
Wdzięczność wobec każdego z Was, kto zatrzymał się na chwilę, przeczytał ich historię, kibicował, udostępniał informacje i przede wszystkim wsparł tę inicjatywę swoją darowizną. 
To właśnie dzięki Wam kilometry przejechane przez chłopaków zamieniają się w coś znacznie większego – w realną szansę na spełnienie czyjegoś marzenia. 
I mamy dla Was piękną wiadomość! 
Do fundacji wpłynęły już pierwsze marzenia. 
Czytamy je ze wzruszeniem i już zaczynamy działać, aby jak najwięcej z nich stało się rzeczywistością. 
To dopiero początek tej historii.
Będziemy Was informować o kolejnych marzeniach i ich realizacjach, bo każde z nich będzie także Waszą zasługą. 

Dziękujemy, że byliście częścią tej drogi. Od Częstochowy, przez Gdańsk, aż po Sopot. 


Każdy kilometr miał sens. 